Wrocław - zablokowany chodnik dla turystów, utrudniona trasa zwiedzania - (przez Salon Śląski)
|
Wrocław miastem bez barier? |
|
|
|
|
Wpisany przez Administrator
|
|
poniedziałek, 05 lipca 2010 00:22 |
Plac uniwersytecki z barykadą.
Mała uliczka, romantyczne miejsce, szczególna nazwa – charakter lokalny: Salon Śląski – miejsce otwarte na kameralne zdarzenia i osoby które mają ochotę wejść w zamknięty krąg cżłonków. Lokal wychodzący do człowieka. I tu właśnie zaczyna się problem. Powiedzielibyśmy po niemiecku: „hier liegt der Hund begraben”. Miejsce o którym mówię to Plac Uniwersytecki, położony w bezpośredniej bliskości Uniwersytetu i Kościoła im Jezus. W ostatnim czasie plac wzbogaciłe się o wspaniały ogródek – ostatnio każda restauracja Wrocławska szczyci się posiadaniem ogródka piwnego – nawet, jeśli jest to fragment (możenawet niegdyś pięknego) podwórka, co obecnie odzwierciedla jedynie się w charakterystycznym czynniku olfaktorycznym, jak powiedziałby bohater Süskinda. Jednak tu tak nie jest. Plac uniwersytecki to mała przestrzeń stanowiąca połączenie - tak więc również przejście - pomiędzy Uniwersytetem i Ossolineum. Plac w praktyce stanowi kawałek uliczki z chodnikiem… o i tu się możemy rozczarować. W ostatnim czasie szerokość całego chodnika zajęta została przez kolejny ogródek piwny lokalu o wdzięcznej nazwie "Salon Śląski" - skądinąd bardzo urokliwe miejsce - jednak lokal ten zatarasował chodnik. Idąc ostatnio z turystami przez Wrocław, 

|
ująłem to nawet w swego rodzjau opowieść w stylu „polish jokes” – czyli jak wiadomo, historyjki, w której Polak wychodzi na myślącego inaczej. Trzeba przyznać, że zablokowanie chodnika ogródkiem wygląda dość kuriozalnie, do tego postawiono tam 3 kamienie (może pokutne), które oznaczają granicę ogródka. Fajne. Mnie się podoba.
|
Mówiąc wprost w sposób zdecydowany olano piesze wycieczki niemieckich (często nie młodych już turystów) i każe im zgrabnie przeskakiwać po krawężniku. A dodajmy, jest to na trasie prawie każdej grupy turystycznej. Turyści z lekkim zdziwieniem wybałuszają oczy, a nawet czasem robią zdjęcia. Tak się robi historie. Ponieważ ostatnio próbowałem tam przejechać wózkiem, moje zdenerwowanie (wk***ienie) się spotęgowało (stąd też materiał o Pl. Uniwersyteckim). Apeluję jako mieszkaniec miasta: „Proszę zdjąć mi z drogi tę barykadę”! Knajpy Wasze - chodniki nasze!
Niech zyje Śląsk i jego Salon, ale "chodnik ma być wolny!"

  
 
 






|
|
Poprawiony: poniedziałek, 19 lipca 2010 11:46 |